Artykuły
Przez setki lat, od kiedy pojawiło się chrześcijaństwo, instytucja małżeństwa była sakramentem. W dawnych czasach właściwie zdarzało się, że małżeństwo było unieważniane w ramach procedur stosowanych przez kościół, jednak o rozwodzie nie było mowy. Laicyzacja małżeństwa nastąpiła za czasów Marcina Lutra, który małżeństwo traktował jako zwykłą umowę cywilnoprawną. Początków rozwodów należy więc szukać w krajach objętych ruchem reformacyjnym np. w Holandii.
Skąd wziął się rozwód?
Całkowita laicyzacja prawa małżeńskiego miała natomiast miejsce w okresie rewolucji francuskiej, w czasach której wprowadzono nakaz zawierania ślubów cywilnych, które mogły być rozwiązywane przez rozwód. Rozwody w tym trybie udzielane były przez urzędników, a nie sądy. Dopiero w kodeksie Napoleona wprowadzono przepisy regulujące rozwód na drodze sądowej.
Ustawodawstwo napoleońskie obowiązywało także w Królestwie Polskim oraz Księstwie Warszawskim, przez co instytucja rozwodu została zaszczepiona także u nas. Co ciekawe obowiązki urzędników zajmujących się rozwodami zostały wówczas nałożone na duchownych, którzy dość opornie realizowali swoje zadania.
W dalszej kolejności po roku 1918 w Polsce obowiązywały aż cztery systemy prawne, które z czasem zaczęto unifikować. Powołano Komisję Kodyfikacyjną, która opracowała nowoczesny projekt m.in. przepisów prawa rozwodowego, który był spójny z tendencjami europejskimi. Kościół jednak nie wyrażał zgody na proponowane laickie prawo i swoimi kanałami zatrzymał uchwalenie ustawy.
Za czasów PRL prawo przewidywało śluby cywilne i rozwody, chociaż te ciągle należały do pewnej rzadkości. W 1950 r. w Polsce odnotowano 11 tys. rozwodów, a w 2013 66 tys., tak więc liczba ta przez lata bardzo wzrosła.
W chwili obecnej mamy możliwość zawierania małżeństw świeckich i wyznaniowych. Rozwód jest możliwy w zakresie prawa świeckiego, natomiast w zakresie ślubu w tradycji katolickiej w grę wchodzi unieważnienie małżeństwa w pewnych przypadkach.